Długo zastanawiałam się czy chcę się z kimś dzielić moimi przemyśleniami, nerwami i planami. Długo wahałam się i nie byłam przekonana czy powinnam założyć tego bloga. Możliwe też, że rzucę to wszystko w cholerę jeszcze przed ślubem, ale….
Ktoś mądry powiedział kiedyś, że wszystko, co powie się prze “ale” jest nie ważne.
Ale natchnęła mnie pewna Niepoprawna Panna Młoda i postanowiłam się przełamać. Ale dopiero dziś, kiedy mam za sobą nieprzespaną noc z bólem i skurczem żołądka po pierwszych poważnych ustaleniach na Idealnej Sali. Pewien kamień spadł mi z serca i zaczęłam rozmyślać o wzorach, kolorach, stylach, dekoracjach i liście gości. Przeraża mnie trochę, że tyle jest na mojej głowie, ale z drugiej strony nie ma chyba nikogo, komu zaufałabym w tych kwestiach w 100%. To MÓJ IDEALNY ŚLUB i musi być dopięty na ostatni guzik. Na szczęście mam pięć wspaniałych kobiet, które mi na pewno pomogą. Niestety jedna jest aktualnie na Lazurowym Wybrzeżu, a druga za chwilę znajdzie swoje ulotne szczęście w Dubaju, ale dwie kolejne mieszkają raptem 40 km ode mnie, a ta ostatnia choć nie najmniej ważna jest raptem piętro wyżej (choć to z nią pewnie będę się najczęściej ścierać!).
Na początek podrzucę wam garść inspiracji dotyczących wystroju sali i (jeśli ktoś to czyta) pozwolę sobie poprosić o doradztwo w kwestii wyborze kolorów przewodnich. Rozważam fiolety - od lawendy po fuksję, pastele - mięta, brudny róż +złoto, brudny róż, fuksja + złoto. Hm????
…a może marynarsko - skandynawskie szaleństwo z nutą pin-upu?
























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz