środa, 16 lipca 2014

Inviting





Biję się z myślami i sama spieram ze sobą. Nadal nie mam pomysłu na motyw przewodni, a chciałabym już zacząć. Ruszyć. Coś zrobić w kierunku, żeby nie czuć się tak bardzo w lesie. Ale bez motywu nie ma zaproszeń. Bez zaproszeń nie ma niczego. Niby mam jeszcze czas, ale przecież chciałam mieć czas, żeby ze wszystkim zdążyć. Żeby przemyśleć i zaplanować każdy najmniejszy szczegół. Tymczasem od zaręczyn minęło półtora roku a ja jestem tu gdzie byłam. Z najpiękniejszą salą weselną w rezerwacji i mnóstwem pomysłów na sekundę.











1 komentarz:

  1. Bardzo fajny wybór zaproszeń, baaardzo w moim stylu (nietypowe czcionki, ciut meksykańsko i rustykalnie?).

    OdpowiedzUsuń